
W poprzednich latach bardzo często, gdy wyjeżdżaliśmy na koncert umawialiśmy się... na dachu. Czasami było tak wcześnie, że słońce jeszcze nie wzeszło. To stamtąd startowaliśmy razem realizować nasz kolejny, wspólny cel…
Spotkajmy się na dachu
Nim słońca tarcza złota
W codziennym swym rozmachu
Promienie zacznie miotać
Spotkajmy się na dachu
By w świtu rześkim chłodzie
Przywitać już bez strachu
Kolejny dobry dzień.
Wyrwijmy nocy snu pęk
Niech dzień nam się wydłuży
Nim kontur miasta zblaknie
Schronimy się w podróży
Tak łatwo zrezygnować
Pościeli oddać głowę
W niepamięć zaprzepaścić
Las dobrych postanowień.
Na dachu nam wystarczą
Przyjazne dłoni sploty
Wymowne w oczach iskry
W milczeniu smak rozmowy
A wspólny cel nas wzmocni
On w siłę nas ubierze
By sprostać złej pogoni
Zawrzyjmy z nim przymierze
Spotkajmy się na dachu
Nim słońca tarcza złota
W codziennym swym rozmachu
Promienie zacznie miotać
Spotkajmy się na dachu
By w świtu rześkim chłodzie
Przywitać już bez strachu
Kolejny dobry dzień.
Wyrwijmy...
Tak łatwo...
Na dachu nam...
A wspólny cel...
Spotkajmy się na dachu... 2X
Pozostałe utwory z albumu
Zobacz pełny album