
Ptak bez Skrzydeł, czyli Pieśń Pijaka - w latach osiemdziesiątych XX wieku zwykle grywaliśmy z kolegami w piłkę w parku. Pewnego razu w pobliżu na ławce usiadł mężczyzna, którego znaliśmy dobrze z widzenia, bo mieszkał w bloku obok. Nazywaliśmy go po prostu - “Pijak” - z wiadomych przyczyn. Nagle zawołał nas do siebie i kazał słuchać swojej historii.
Opowiedział jak po kolei, dzień po dniu, rok po roku, tracił wszystko w życiu i jak stawał się samotnym. Stało się to za sprawą nałogu, z którym nie mógł sobie poradzić. Nie wiem czemu akurat to my byliśmy słuchaczami, pewnie dlatego, że nie miał nikogo, komu mógł to powiedzieć.
W tamtym czasie, na kilkunastoletnich chłopcach, ta historia nie zrobiła większego wrażenia. Mieliśmy swój świat zabaw (za chwilę dalej graliśmy w piłkę), a jego świat był tylko kolejną opowieścią jakiegoś dorosłego.
Gdy po kilku latach dowiedziałem się, że Pijak skończył bardzo źle, postanowiłem napisać piosenkę na podstawie jego historii. Po to, by jego pieśń nie odeszła razem z nim, ale by grzmiała jak dzwon ku przestrodze dla innych.
Nie wiedzieć czemu, nie wiem czego chcę.
Nie wiedzieć po co błądzę we mgle.
Szerokie skrzydła, porwał jakiś wiatr,
Pokazał zęby, kiedyś piękny świat.
Czy widziałeś chłopców,
Bawiących się ptakiem
Jak ich ręce po jednym piórze
Odbierają mu lot.
Czy patrzyłeś wtedy,
Na twarz tego ptaka
Każdy pijak samotny,
Gdy płacze, to ma taką twarz.
Potem puszczą wolno,
Jak sami powiedzą
A on zrobi kilka kroków,
Po to tylko aby paść.
Odejdzie lekko w biel
Ktoś zdepta kruche łzy
Ale pijak zostanie i zaśpiewa
Znów szarą pieśń.
Każdy ranek jest katem,
Noc daje zły cień,
Tylko ptak ma przewagę,
Nie musi dziś wstać, uciekł w sen.
Do odległych celów
Ponadgryzał czas trakt.
A do sennych marzeń
Drogi nie zna nikt.
Pozostałe utwory z albumu
Zobacz pełny album