
by każdy kolejny dzień był świeży
Ja zbudzony poprzez światło dnia,
Wczoraj ścięty u samego pnia
Znów konary ku niebu wznoszę
Jak błazen w łaskach władcy goszczę.
Ja tańczący w płaszczach wiatru duch
Byle podmuch rzuca mnie o bruk
Ile razy padnę szalony
Potem gnam nowonarodzony.
Ref. Ja dzisiaj tańczyć jak ptaki chcę
Nim nowy obłęd pochwyci mnie
Od zarania ku zapomnieniu
Choćby w rytm deszczu, w burzy graniu.
Świat potężny, pełen ślepych sług
Nie doścignie moich szklanych słów
One lżejsze są od powietrza
Ich marności nikt nie przemierza
Nikt nie spęta jeszcze wolnych nóg
Nawet wielki i zaborczy wróg.
Stereotyp jak pożaru blask,
Można zgasić, on przytłacza nas.
Ref. Ja dzisiaj tańczyć jak ptaki chcę
Nim nowy obłęd pochwyci mnie
Od zarania ku zapomnieniu
Choćby w rytm deszczu, w burzy graniu.
Pozostałe utwory z albumu
Zobacz pełny album