
Chyba ze dwadzieścia lat już nie widziałem,
Odkąd wielkiej kasy pochłonął cię świat.
A teraz siedzimy w zaciszu kawiarni,
Opowieści słucham, jak dobrze się masz.
Tak wiele mi mówisz o swoich podróżach,
Egzotyczne kraje, to prawie twój dom.
Tak wiele posiadasz, już nie wiesz co kupić,
Krąg twoich znajomych to nie byle kto.
Gdy o szczęście pytam, zamiera twój głos.
Gdy o szczęście pytam, nagle gaśnie coś.
Gdy o szczęście pytam, zamiera twój głos.
Gdy o szczęście pytam, nagle gaśnie coś.
Rodzina wspaniała, dzieci studia kończą,
W dobrobyt ubrany idealny świat.
Przed tobą kolejne dosyć drogie wino,
Dziwisz się że ja, nie popijam też.
Tak by się zdawało, że tą opowieścią,
Próbujesz zagłuszyć rzeczywisty stan.
Byle smutek ukryć i ciszę zagadać.
W rozbieganych oczach, widzę dziwny strach.
Gdy o szczęście pytam, zamiera twój głos.
Gdy o szczęście pytam, nagle gaśnie coś.
Gdy o szczęście pytam, zamiera twój głos.
Gdy o szczęście pytam, nagle gaśnie coś.
Pozostałe utwory z albumu
Zobacz pełny album